niedziela, 5 kwietnia 2020

WWWJAZZ 04 kwietnia 2020

Wielkie straty dla świata kultury. Ubiegły tydzień przyniósł tragiczne informacje. Dziś  o trzech wielkich artystach którzy opuścili nas na zawsze


Nasze dzisiejsze spotkanie otwiera kompozycja Krzysztofa Pendereckiego „Aria” będąca częścią cyklu „Trzy utwory w dawnym stylu” na który składają się Aria, Menuet I i Menuet II. Wcześniejsze niż Aria menuety stanowiły ilustrację muzyczną do filmu „Rękopis znaleziony w Saragossie” – Wojciecha Jerzego Hasa. Nagranie pochodzi z wydanej pod koniec stycznia płyty znakomitego niemieckiego pianisty Tima Allhoffa – „Sixteen pieces for piano”.



Krzysztof Penderecki odszedł od nas w ubiegłą niedzielę. We czwartek urna z jego prochami została złożona w krypcie bazyliki św. Floriana w Krakowie. Uroczysty pogrzeb naszego mistrza odbędzie się w kościele świętych Piotra i Pawła po ustaniu pandemii. 

Krzysztofa Pendereckiego oczywiście artystą jazzowym nie był, chociaż w swojej niezwykle bogatej i trudnej do objęcia ludzkim umysłem twórczości, miał również epizod jazzowy. W roku 1971, w Niemczech podczas Donaueschingen Music Festival wykonana została jedyna jazzowa kompozycja Krzysztofa Pendereckiego – „Actions”. Solistą był Don Cherry, który wspólnie z Pendereckim firmował płytę która niedługo później ukazała się na vinylu.


CD ukazał się dopiero w roku 2001 nakładem wytwórni Intuition.

Gdy w latach 90 w instytucie muzykologii na Uniwersytecie Warszawskim pisałem pracę magisterską – „Elementy jazzowe w twórczości kompozytorów polskich” udało mi się umówić z Mistrzem. Moim celem było uzyskanie jak największe ilości informacji o tej kompozycji, o samym koncercie, który zamierzałem w mojej pracy opisać. Spotkaliśmy się podczas międzynarodowych kursów dla młodych kompozytorów organizowanych przez Polskie Towarzystwo Muzyki Współczesnej  w Kazimierza nad Wisłą. Poszliśmy na spacer promenadą nad Wisłą. Zadałem pytania dotyczące tego utworu, a Mistrz starał się odpowiadać, chociaż jak się okazało nie wiele szczegółów zostało mu w pamięci. Odniosłem wrażenie że do tego utworu i do tego epizodu swojej twórczości nie przykładał wagi. Była to dla niego raczej forma muzycznej zabawy. Przy tej okazji jeszcze jedno prywatne wspomnienie związane z Pendereckim – rok po opisanym powyżej spotkaniu, wraz z innymi kursantami kolejnego kursu dla młodych kompozytorów zostaliśmy zaproszeni przez Państwa Pendereckich do Lusławic. Była piękna pogoda, wiec po koncercie w dworku Mistrz oprowadził nas po swoim ogrodzie, pokazując i z pasją opowiadając nam o wielu gatunkach posadzonych tam własnoręcznie przez niego drzew. Później podany został obiad a Pani Elżbieta osobiście doglądała podawania nam potraw. Znalazłem takie zdjęcia – ten z długimi włosami i skórze to ja.


Muzyka Krzysztofa Pendereckiego wydaje się trudnym materiałem do przeniesienia jej w świat jazzu, w ostatnich latach pojawiły się dwie ważne płyty eksplorujące jego muzykę. W roku ubiegłym Atom String Quartet wydał płytę „Penderecki”. W najbliższych dniach postaram się umieścić w moim blogu wywiad którego 24 sierpnia ub. roku udzielili mi Krzysztof Lenczowski i  Mateusz Smoczyński.
Oto oficjalne promo płyty:

A to gratka dla tych którzy czytają nuty. Poniższy film prezentuje przebieg całej partytury utworu. Można zajrzeć w serce atomowego know how. Dla tych którzy nut nie czytają pozostanie sama muzyka.

Inną ważną płytą polskiego jazzmana opartą na muzyce Krzysztofa Pendereckiego Jest wydana przez prestiżową wytwórnię  Decca - „Eksperyment Penderecki” -  pierwsza płyta w dyskografii Piotra Orzechowskiego – Pianohuligana. Pianista skoncentrował się głównie na kompozycjach z lat 60 z najbardziej awangardowego, sonorystycznego okresu twórczości Pendereckiego, choć nie brak tam także dwóch wersji Arii o której pisałem już powyżej.  Moim zdaniem najbardziej interesujący fragment to „Stabat Mater”.  


Przyczyną śmierci trębacza Wallace’a Roney’a było zarażenie koronawirusem.  Miał  zaledwie 59 lat. Był cudownym dzieckiem jazzu. Miał niebywałe szczęście rozwijać swój talent pod okiem wielkich mentorów – gigantów jazzu. Zaczęło się od Clarka Terry’ego, później gry na trąbce uczył go Dizzy GIllespie, następnie został członkiem amerykański kuźni talentów jakim był zespół Jazz Messengers Atra Blakey'a aż w końcu na jego drodze znalazł się Miles Davis. Na wielkiej festiwalowej scenie pojawili się razem w roku 1991 na festiwalu w Montreux. Miles zdecydował się po raz pierwszy i jak się kazało ostatni, zrobić wycieczkę w przeszłość. Wraz z podwójnym big bandem kierowanym przez Quincy’ego Jonesa zagrał repertuar z płyt nagranych w latach 50 – Miles Ahead, Porgy and Bess i Sketches of Spain. Solistami obok Milesa byli Wallace Roney  - siedzący obok Milesa i Kenny Garrett. W ostatnim utworze zagranym na koncercie – „Solea” jest taka symboliczna scena kiedy Miles kończąc grać swoją partię trąca w ramię Wallace'a wypuszczając go na solówkę. To było symboliczne przekazanie pałeczki. Dwa miesiące później Miles zmarł, a Wallace wspólnie z partnerami Miles’a z jego legendarnego kwartetu – z Herbie Hancockiem, Waynem Shorterem i Tony Williamsem nagrali płytę „Tribute to Miles”.   


Ofiarą koronawirusa jest także nestor rodu Marsalisów. Elis Marsalis zmarł w Nowym Orleanie w wieku 86 lat. Był pianistą, pedagogiem – znakomitym czego najlepszym dowodem są jego synowie – czterech to aktywni muzycy w tym dwaj wybitni – Wynton i Branford
W roku 2010 odbył się koncert celebrujący urodziny Elisa, którego rejestracja ukazała się na płycie Music Redeems - The Marsalis Family. Oto jego kompozycja „Syndrome”.

Grają:
Ellis Marsalis Jr – fortepian
Branford Marsalis -  saksofon tenorowy
Wynton Marsalis – trąbka
Delfeayo Marsalis – puzon
Eric Revis – kontrabas
Jason Marsalis - perkusja






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Rozmowa z Kamilą Drabek i Patrycją Wybrańczyk o płycie zespołu O.N.E. Quintet „One”

  Rozmowa z Kamilą Drabek i   Patrycją Wybrańczyk o płycie zespołu O.N.E. Quintet „One” nagrana we wrześniu 2020 roku. Wykorzystano następ...